Płukanie złota z urobku na naszej rzeczce Starynce - "gorączka złota"
Naszym małym gościom oferujemy spróbować techniki: wypłukania złota z urobku. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się aby nasz młody poszukiwacz złota nie wypłukał ani jednej grudki złota.
Złoto wydobywano w Głuchołazach dwoma sposobami: odkrywkowym oraz dużo bardziej rozpowszechnionym - systemem szybowym. Do dzisiaj zachowało się blisko 80 szybów górniczych, w tym największy o średnicy wynoszącej 10 m i głębokości 4 m. Każdy, z tych przypominających leje po bombach szybów, składał się z trzech części: przyziemia, widocznego jeszcze obecnie, oraz tak zwanej gardzieli i komory, obecnie zasypanych. Szyby te różnią się jedynie wymiarami co wynikało z ich głębokości i techniki wydobywania urobku: ręcznego bądź przy pomocy żurawia czy kołowrotu. Urządzenia te instalowano jedynie przy szybach większych rozmiarów, przy mniejszych - do 6 metrów głębokości - urobek podawano ręcznie. W Głuchołazach przy największych szybach najczęściej wykorzystywano solidny żuraw, zamocowany na wbitym lub wkopanym w ziemię słupie o średnicy około 20 cm. Żuraw mógł być przemieszczany w miarę konieczności. Przy jednym szybie pracowało nie więcej niż trzech górników, ale tylko jeden z nich na dole czyli w komorze. Pozostali zajmowali się jedynie wydobyciem urobku i jego wyrzucaniem lub transportem do płuczek.